środa, 19 listopada 2014

Yves Rocher Réactivateur de lumière - rozświetlający aktywator usuwający oznaki zmęczenia

Czy zdarza Wam się taka sytuacja, że testujecie przez pewien czas próbkę kosmetyku, jesteście z niego bardzo zadowolone, kupujecie pełnowymiarowe opakowanie i nagle okazuje się, że coś jest jednak nie tak? Taką przygodę miałam z rzeczonym aktywatorem blasku od Yves Rocher. Próbkę kosmetyku dostałam przy okazji zakupów w YR, a że byłam z niegozadowolona, zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowego opakowania.

Na początek obietnice producenta:

"Kosmetyk stanowi doskonałe uzupełnienie codziennej pielęgnacji twarzy. Wyjątkowe połączenie Kompleksu Elixir 7.9 i Technologii Lumi-Roślinnej pozwala uzyskać efekt rozświetlenia cery już pod pierwszej aplikacji. Po tygodniu stosowania strefy cienia są wyraźnie zredukowane a po miesiącu skóra jest świetlista i w pełni zrewitalizowana. Krem posiada aksamitne wykończenie dzięki lekko połyskującej konsystencji fluidu.

Działanie
• Usuwa oznaki zmęczenia
• Rozświetla skórę
• Stanowi doskonałą bazę pod makijaż
Składniki
7 roślin o działaniu przeciwzmarszczkowym potwierdzonym 9 patentami
Sposób użycia
Niewielką ilość fluidu rozprowadź codziennie rano na twarzy delikatnymi ruchami. Kosmetyk może być stosowany samodzielnie lub po nałożeniu Kremu na dzień Elixir 7.9 aby odczuwać większy komfort. Doskonała baza pod makijaż."

Yves Rocher, Réactivateur de lumière

No i fajnie. Mamy mieć blask, rewitalizację, świetlistość i inne kuszące rzeczy. Jak to wygląda w praktyce?

Opakowanie

Plastikowa buteleczka z pompką. Moim zdaniem bardzo brzydka, ale to kwestia gustu. Plastik jest nieprzeźroczysty, więc nie widać, ile kosmetyku zostało. Pompka ma funkcję blokady - przesuwając ją w bok blokujemy dozownik. To, co mnie irytuje, to fakt, że naklejki z napisami odklejają się z butelki. Nie wygląda to estetycznie i po prostu mam wrażenie, że YR maksymalnie "poszło po kosztach" projektując opakowanie.

  Yves Rocher, Réactivateur de lumière
Yves Rocher, Réactivateur de lumière

Yves Rocher, Réactivateur de lumière

Konsystencja

Lekka, delikatna ale nie wodnista. Krem nie spływa ze skóry, nie jest też tłusty i ciężki, więc z powodzeniem można nakładać go pod makijaż. Ma zatopione w sobie drobinki miki. Od razu wyjaśniam, że nie jest to  nachalny brokat a drobniutki shimmer. Chciałam uchwycić to na zdjęciach, ale nie bardzo mi się to udało:(

Yves Rocher, Réactivateur de lumière

Yves Rocher, Réactivateur de lumière

Zapach

Okropny; syntetycznie roślinny, ciężki i duszący. Kompletnie mi nie odpowiada, a co gorsza, długo utrzymuje się na skórze. Dla alergików powinna zapalić się w tym momencie czerwona lampka - taki śmierdziuch może uczulać!

Działanie

Na początku (czyli do czasu zużycia próbki) wszystko było w porządku. Krem robił to co powinien - nawilżał skórę, nie pozostawiając tłustej warstwy, a dzięki drobniutkim ziarnom miki, ładnie rozświetlał i ożywiał buzię. Nie był to może efekt "wow, a patrząc w lustro nie dostawałam ślinotoku połączonego z pianiem z zachwytu, niemniej byłam zadowolona. Kiedy kupiłam pełnowymiarowe opakowanie i trochę dłużej go poużywałam, zauważyłam jednak, że z moją cerą dzieje się coś złego. Na początku było to drobne przetłuszczenie w strefie T, później w okolicach nosa pojawiły się suche skórki (!), a jednocześnie pozapychane pory i podskórne grudki. Z czasem całe policzki i czoło pokryły się drobną, podskórną kaszką, a na powiekach i pod oczami pojawiły się czerwone placki - objaw uczulenia. Jak się domyślicie krem odstawiłam, ale pomimo paru tygodni rekonwalescencji, moja buzia wciąż nie doszła do siebie:P
Początkowo chciałam krem "uratować" i zużyć jako nawilżacz do kolan, łokci, ewentualnie stóp, tam gdzie skóra jest grubsza i bardziej odporna, ale zapach skutecznie mnie do tego pomysłu zniechęca. Nie wiem jaki los czeka ten krem, ale najprędzej będzie to kosz.

Cena

Regularna cena kremu to 99 zł. Na szczęście YR bardzo często organizuje zniżki i rabaty na swoje kosmetyki, tak więc krem bez większego wysiłku można kupić za niższą cenę.

Podsumowanie

Rozczarowanie, rozczarowanie i jeszcze raz rozczarowanie. Po całkiem niezłym  początku krem okazał się ogromnym bublem. Odradzam kupowanie w ciemno, odradzam też kupowanie go w regularnej cenie, bo nawet pomijając uczulenie i zapchanie cery, krem najzwyklej w świecie nie jest jej wart. Może osobom zadowolonym z pozostałych produktów serii 7.9 aktywator przypadnie do gustu, ja jednak od tej pory zacznę omijać pielęgnację YR szerokim łukiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz