niedziela, 15 czerwca 2014

Shu Uemura The Lightbulb Foundation - podkład rozświetlający

Dzisiaj o cholernie drogim podkładzie (na szczęście mam go z wizażowej wymiany), do którego podchodziłam milion razy dając mu "kolejną szansę" i który ostatecznie u mnie się nie spradził. Co więcej, nadaję mu szlachetne miano Bubla Ostatniego Półrocza. Panie i Panowie, przed Wami The Lightbulb Foundation!

Shu Uemura The Lightbulb Foundation

Shu Uemura The Lightbulb Foundation


Obietnice producenta

Skrótowo:

Wiedza Shu Uemury o technologii oleo, kompleksie nadającym wielowymiarowego blasku i stopniowego połączeniu olejków umożliwia nowy sposób na wysokie krycie połączone z naturalnym blaskiem. 


Na stronie producenta znajdziecie cały wywód odnośnie rozświetlających właściwości podkładu i jego genialnego krycia. Miliony obrazków przedstawiających techniki nakładania produktu, jego fantastyczne efekty i bla, bla, bla. Jest nawet film instruktażowy. Muszę przyznać, że reklama robi wrażenie.

Tylko obietnice obietnicami a reklama reklamą. Rzeczywistość już nie maluje się tak pięknie i świetliście...

Opakowanie

Szklana butelka z pompką i precyzyjnym dozownikiem (pompką). Buteleczka jest mała, schludna, bez niepotrzebnych udziwnień.


Shu Uemura The Lightbulb Foundation

Shu Uemura The Lightbulb Foundation


Shu Uemura The Lightbulb Foundation


Konsystecja

Lekka, delikatna i kremowa. 

Shu Uemura The Lightbulb Foundation


Efekty na skórze

Podkład nanosiłam na twarz palcami, jajkiem bb, tradycyjną lateksową gąbką do makijażu, różnymi pędzlami: flat topem i kabuki od EDM, Haukuro H54, Glam Brush T2, nawet jakimś pędzlem z Eco Tools. Oryginalnej gąbki co prawda nie posiadam, ale bez przesady. Po co mi podkład, który do nałożenia wymaga jakiegoś nadzwyczjnego sprzętu?:P Niemniej nigdy nie udało mi się uzyskać zadowalających rezultatów. Podkład niby ładnie kryje, niby jest plastyczny i fajnie rozprowadza się na twarzy, faktycznie daje fantastyczny poblask zdrowej i wypoczętej cery ale... nie zastyga na buzi i migruje po niej w dowolny sposób. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z produktem, który nawet wiele godzin po aplikacji wciąż był plastyczny i w żaden sposób się nie utrwalił. Produkt już parę minut po aplikacji mocno włazi w zmarczki mimiczne, albo osiada w rozszerzonych porach, skórkach, gromadzi się przy skrzydełkach nosa czy wszelakich załamaniach skóry. Nie chciał utrwalić się ani pudrem bambusowym, ani pudrem HD z Inglota czy też Stay Mattem z Rimmela. W ciągu dnia przecierał się na twarzy, spływał z nosa i po paru godzinach domagał się poprawek. Być może jakaś fajna baza pod podkład uratowałaby sytuację, ale przyznam szczerze, że wizja "krem+baza+podkład+puder wykończeniowy" to dla mnie trochę za wiele:P
Krycie podkładu jest bardzo przyzwoite; produkt ładnie chowa przebarwienia, niewielkie zmiany trądzikowe i naczynkowe. Z dorodnymi kufonami sobie nie poradzi ale nie należy mieć o to pretensji. To podkład, a nie korektor. 
Wykończenie, tak jak wspominałam, jest satynowe, bardzo świetliste, wręcz "mokre". Dla mnie nawet za świetliste :P Zadowoli na pewno fanki bb kremów.

Kolorystyka 

Bogata. Znajdziemy tutaj odcienie różowe, beżowe i żółte.

Shu Uemura The Lightbulb Foundation  - paleta kolorów


W wyborze odcienia pomocna może być wyszukiwarka odcienia dostępna na amerykańskiej stronie producenta (klik!):

Wyszukiwarka odcienia

Odcień jaki posiadam to 774 light beige. Jest to jasny beż z mocno żółtym (a wręcz lekko pomarańczowym podtonem). Swatch poniżej:

Shu Uemura The Lightbulb Foundation 774 light beige

 
Zapychanie, uczulanie

Podkład mnie nie zapchał, ale mam wrażenie że lekko męczył cerę. Po zmyciu skóra była poszarzała, jakby niedotlenionia. Żadnych objawów uczulenia, czy zaostrzenia AZS nie zaobserwowałam.

Cena i dostepność

Wysoka. Oscyluje w granicach 50-75$ za 27 ml, co moim zdaniem jest kwotą bardzo wygórwaną biorąc pod uwagę jakość produktu. Naprawdę, gdybym kupiła ten podkład za własne pieniądze, to byłabym za pewne wściekła na siebie :P Dostępność w PL bardzo marna. Stacjonarnie go nie uświadczymy; podkład można zamówić jedynie przez internet.

Podsumowanie

Marny podkład za bardzo duże pieniądze. Z rozświetlających podkładów/bb kremów dużo lepiej radzą sobie podkłady Shiseido, Guerlain czy choćby bb kremy Missha. Wiadomo - dobór podkładu to kwestia bardzo indywidualna, niemniej The Lightbulb bardzo mnie rozczarował i zdecydowanie odradzam zakup podkładu bez jego wcześniejszych testów.

wtorek, 10 czerwca 2014

Revlon Nearly Nanked Makeup - podkład do twarzy

Dzisiaj parę słów o podkładzie, który miał potencjał, ale przez głupią gamę kolorystyczną został spisany przeze mnie na straty. Mowa o Nearly Nanked Makeup Revlona.

Obietnice producenta:

Podkład ma krycie lekkie do średniego, z możliwością budowania go przez kolejne warstwy. Pięknie stapia się z cerą dając bardzo naturalne wykończenie - niczym druga skóra. Rekomendowany dla osób z cerą suchą, normalną lub mieszaną.
Zalety:
- idealnie stapia się ze skórą i dopasowuje do kolorytu cery,
- kryje niedoskonałości,
- wyrównuje koloryt,
- nie powoduje błyszczenia,
- delikatnie (bezdrobinkowo) rozświetla dodając skórze wewnętrznego blasku,
- nie robi plam ani efektu maski, daje efekt drugiej skóry,
- chroni skórę wysoki filtrem SPF 20.





Opakowanie

Szklana butelka pozbawiona pompki. Jak ja nie lubię tego rozwiązania! Zastanawiam się, co za kretyn wpadł na taki pomysł:P Zwykła, prymitywna tubka byłaby dużo lepsza...A tak mamy butlę z przepastnym otworem, przez który podkład wylewamy na rękę i nanosimy na twarz. Ani to praktyczne, ani higieniczne. Ale kogo to obchodzi :P

Revlon Nearly Nanked Makeup

Uświniona butelka, czyli wersja rzeczywista:P

Revlon Nearly Nanked Makeup


Konsystencja

Lekka i kremowa. Podkład jest rzadszy niż "straszy brat" Color Stay. Troszkę przypomina mi pierwszą wersję CS do cery tłustej i mieszanej, z tym, że jest mniej napigmentowany i nie śmierdzi tak alkoholem.


Zachowanie na skórze, efekty

Podkład jest dość specyficzny. Nie powinno nakładać się go palcami ale pędzlem lub gąbką. Nałożony palcami traci pigmentację,  a na skórze pozostaje beznadziejna, tłusta warstwa. Przy nakładaniu pędzlem bardzo ważne jest aby podkładu mocno nie rozcierać, gdyż ma tendencję do smużenia się. Istotna jest też ilość używanego produktu; zbyt duża będzie dziwnie osiadać na skórze i z miejsca tworzyć ciasto.
Podkład jest średnio kryjący - jego zadanie to wyrównanie koloru i faktury skóry. Na tym polu spisuje się bardzo dobrze. Z popękanymi naczynkami, kulfonami, przebarwieniami sobie nie poradzi.
Warto też zwrócić uwagę na to, że podkład bardzo wolno zastyga na twarzy i dość długo pozostaje plastyczny. Z jednej strony jest to fajne - można długo pracować nad makijażem i korygować niedociągnięcia, z drugiej - przeszkadza mi jego nieznośna lepkość, która bardzo długo się utrzymuje  i zawsze niweluję ją sypkim pudrem.
Wykończenie podkładu jest  świetliste, satynowe. Nie jest to nawet półmat. Chętnie zostawiłabym podkład w takim stanie, ale ze względu na to, że twarz klei się niemiłosiernie, zawsze muszę podkład przypudrować, a tym samym nieco zmatowić i zgasić blask. Kombinowałam już z różnymi pudrami; jedwabnym, bambusowym, perłowym, ale niezależnie od tego, który użyję cierpi na tym podkład.
Trwałość jest całkiem dobra; podkład utrzymuje się na mieszanej skórze niemal cały dzień. Przyciera się jedynie w newralgicznych miejscach: na nosie, brodzie i czole.


Kolorystyka

Dziwna. Testowałam odcień 110 Ivory i 120 Vanilla. Pierwszy jest za różowy, a drugi za żółty i zbyt ciepły. I jeden i drugi oksyduje na skórze - Ivory na różowo, Vanilla na brzoskwiniowo. Pozostałe kolory są dla mnie za ciemne. Nieprawdą jest, że kolory są wiernymi kopiami odcieni ColorStay'a. Przykładowo Vanilla jest cieplejsza niż buff w CS... Tak więc dobrze jest przetestować dany odcień na właśnej skórze, bo można się rozczarować.

Revlon Nearly Nanked Makeup 110 Ivory

Wyżej Revlon Nearly Nanked Makeup 110 Ivory, niżej Shu Uemura The Lightbulb Foundation 774 Light Beige


Cena i dostępność

Wszędzie tam, gdzie jest szafa Revlon'a. Z sieciówek na przyklad Hebe, Rossman, Douglas. No i oczywiście w sklepach internetowych. Cena oscyluje w granicach 50 zł.

Podsumowanie

Fajny produkt z nietrafioną gamą kolorystyczną. Polecam dla posiadaczek cery suchej, normalnej i mieszanej, które nie oczekują od podkładu dużego krycia, ale wyrównania kolorytu i faktury skóry .