czwartek, 8 maja 2014

Foch na Sephorę, czyli o tym, jak Quench pędzel kupowała

Tak jak w tytule. Oj, moja noga długo tam nie postanie...

Zachciało mi się pędzla do podkładu. Konkretnie tego: klik! Jako, że Sephora odświeża ofertę pędzli (czytaj: zmienią trzonek i skasują za to dodatkową dychę), przemierzałam Warszawę wzdłuż i wszerz by zdobyć gdzieś jeszcze przedliftowy egzemplarz. W końcu ulitował się nade mną mój ślubny (fantastyczna sprawa taki kochany mąż) i zawiózł mnie do przybytku zwanego 'M1' w Markach. Tamtejsza Sephora nie jest nawiedzana przez tabuny ludzi, mogło się w niej więc coś uchować.
Zbulwersowało mnie to, co zastaliśmy w perfumerii. Dwie konsultantki (tak, dwie!) na cały przybytek + ochroniarz (notabene człowiek bardzo miły i chyba najbardziej kompetentny). Konsultantki krążyły między klientami i wyławiały wizualnie bardziej majętnych klientów, zlewając pozostałą tam resztę. Zapewne w ich rozumieniu źle rokującą biedotę. Nie wiem, co bardziej mnie wkurzyło: konsultantka porzucająca babcię na rzecz wypindrzonego gogusia z przypiętym służbowym identyfikatorem obwieszczającym, że jest on kierownikiem tudzież dyrektorkiem czegoś, czy druga konsultantka wiernie podążająca za podstarzałym brzuchatym kolesiem o wyglądzie pedofila, i nie zwracająca uwagi na to, że do cholery jasnej, w tym cudnym przybytku są inni ludzie. Aczkolwiek uratowało ją to, że przynajmniej podeszła z nim do kasy i faktycznie nie miała już czasy na nic innego.
Byłam cierpliwa przez pewien czas, ale w końcu szlag mnie trafił! Mojego męża z resztą też. Nie lubimy być olewani, a tutaj potraktowano nas jak powietrze. Wszak goguś - kierownik rozwodzący się przez 15 minut nad płynami po goleniu czy innym gównem był ważniejszy niż ludzie z ewidentnym już wkurwem na twarzy, zagubione staruszki i reszta plebsu.
No cóż. Ich strata. Pędzel (oczywiście innej marki) zamówiłam w sieci i postanowiłam sobie, że chyba daruję sobie zakupy w naszych pseudo-perfumeriach :PPP Wszak w dobie internetu, tak naprawdę nie potrzebuję ich łaski... Co ciekawe, na forach internetowych też spotkałam się z opinią, że jakość obsługi w Sephorze czy Douglasie ulega stopniowemu pogorszeniu. Ehhh...

8 komentarzy:

  1. jedyne sklep, do którego mam cierpliwość wchodzić, to mój wiejski douglas. Paniom jest obojętne, czy obsługują laski z szanelami czy mnie w kaloszach, po pas uwaloną w błocie ;) i nie kłamią o braku próbki, nie dodają bzdurnych kremów dla ludzi po 80 i nie mówią, że brak im pojemniczków na odlewkę podkładu. Zdecydowanie fajny punkt, ale chyba ostatni na krakowskiej kosmetycznej mapie. btw próbowałaś podkładu rouge bunny rouge? Właśnie mi tam pani dała próbeczkę i chyba jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z RBR testowałam Mleczną Akwarelę, ale nie polubiliśmy się - była bardzo nietrwała, spływała, tłuściła się i wyglądała niefajnie.
      Co do perfumerii, to chyba na chwilę obecną nie posiadam takiej, do której z chęcią bym poszła o_O

      Usuń
    2. która to krakowska Sephora?
      ja do której bym nie weszła to jestem zauważana w zależności od tego jak jestem ubrana albo co mam ze sobą w rękach (!)
      ostatnio miałam zakupy z warzywniaka i nikt nie zauważył że weszłam w ogóle do sklepu...

      Usuń
    3. Dobrze, że pan z ochrony nie zaczął robić za człowieka - cień. Wszak pomiędzy warzywami mogłaś przemycić jakiś cenny tester:D

      Usuń
  2. Tam był, jest i będzie dramat. A teksty: " to niech Pani wróci jak zacznie Pani zarabiać więcej są na porządku dziennym". Niestety te drogerie nie mają za bardzo konkurencji i jako ktoś chce zobaczyć produkt na żywo, powąchać, wypróbować tester, to jest na nie skazany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety:( Jestem w stanie wiele wiele zrozumieć, że jest kolejka, dziewczyny są zajęte, ktoś ma gorszy dzień, jest już zmęczony itd. ale nie zamierzam tolerować jawnego i wręcz bezczelnego selekcjonowania klientów. Świadczy to dla mnie tylko o brakach w szkoleniach pracowników, albo o samej polityce Sephory, która wymusza na pracownikach takie, a nie inne zachowanie.

      Usuń
  3. Hej, mogłabyś krótko porównać podkłady Yves Rocher Pure Light i Teint Rayonnant Jeunesse? Bardzo proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pure Light jest mniej kryjący, lżejszy i bardziej silikonowy. Podkłady do których jest zbliżony to Healthy Mix Serum Bourjois czy Joko Soft Touch. Rozświetla bardziej na zasadzie satynowego wykończenia, niż jakichś drobinek czy pigmentów. Rayonnant przypomina zwykły podkład - jest bardziej treściwy (ale nie tłusty!), mocniej matowi, nie jest już żelowy tak jak Pure Light. Rozświetla dzięki jakiejś magicznej kompozycji pigmentów, bo pomimo braku drobinek skóra wygląda na świeżą i wypoczętą.

      Usuń