sobota, 26 kwietnia 2014

Pierre Rene Skin Balance Cover - podkład kryjący

Miało być o podkładzie Shiseido, ale przypomniało mi się, że jeszcze nie wspominałam na blogu o fluidzie marki Pierre Rene Skin Balance. Podkład jest całkiem popularny, często porównywany do Revlon ColorStay, a kosztuje o połowę mniej. Kiedy pojawiła się jego odświeżona wersja, zawierająca dodatkowy, bardzo jasny odcień 20 Champagne, podkład kupiłam. I nie polubiliśmy się. Dlaczego? Zapraszam do recenzji.

Na początek zapewnienia producenta:

Wodoodporny podkład kryjący. Maskuje wszelkie niedoskonałości cery.
Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność.
Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12h.
Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą.
Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E.
Dostępny w 7 odcieniach.


Opakowanie

Szklana butla z pompką. Toporna i duża. Nie podoba mi się. Wiadomo - jest to kwestia gustu, ale opakowanie najzwyczajniej w świecie mi nie podchodzi. Trąci jakąś taką... taniością? Sama nie wiem.  Pompka nie zacina się, można dozować dowolną ilość produktu. Tyle w tym temacie.


Pierre Rene Skin Balance Cover , 20 Champagne
Pierre Rene Skin Balance Cover , 20 Champagne

Pierre Rene Skin Balance Cover , 20 Champagne

Pierre Rene Skin Balance Cover , 20 Champagne


Konsystencja, działanie etc.

Podkład ma pozornie leciutką, kremową  konsystencję. Pozornie, bo już w trakcie aplikacji zaczyna gęstnieć i utrwalać się na skórze, przeistaczając w suchą, matową skorupę. Z jednej strony gwarantuje to trwałość makijażu, z drugiej - nie ma siły, by na dłuższą metę taka szpachla nie męczyła skóry.  Podkład jest też dość trudny do nałożenia. Kiedy nanoszę go na suchą skórę (bez uprzedniego nakremowania), preferuję szybkie rozsmarowywanie go palcami. Nie wolno z tym zabiegiem zwlekać  - podkład jakby z miejsca przykleja się do skóry, więc łatwo o smugi i plamy.  Przy nakremowanej i tłustawej skórze lepiej spisuje się pędzel albo gąbeczka do makijażu. Co ciekawe, łatwiej mi ten podkład wklepać (stemplując twarz pędzlem kabuki tudzież gąbeczką), niż wetrzeć w twarz o_O
Ostateczny efekt makijażu nie bardzo przypadł mi do gustu. Owszem, niedoskonałości są ładnie przykryte, faktura skóry wyrównana, ale w sposób nienaturalny. Patrząc na twarz widać, że jest na niej tapeta. Fanki mocnego matu mogą być zadowolone, ale ja zdecydowanie wolę naturalny lekki glow. Naprawdę, jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się sięgnąć po puder sypki, by zlikwidować nadmierną matowość skóry. Dla Skin Balance to się udało.
Tak jak pisałam, podkład pokrywa twarz jakby skorupą. Poprawki w ciągu dnia są w zasadzie niemożliwe; kiedy próbujemy dołożyć podkład, zaczynają robić się plamy. Roztarcie utrwalonego podkładu też jest kiepskim pomysłem, bo podkład potrafi zleźć całymi płatami i na twarzy robią się "dziury". Dziwak.
Nie wiem jak będzie z trwałością tego podkładu na tłustej i bardzo suchej cerze, niemniej na mojej mieszanej jest ona wyśmienita. Podkład przetrwał u mnie 12 godzinny maraton - pracę, wędrówkę po sklepach, biegi przełajowe do autobusu;) i konkretne zmoczenie deszczem. W stanie niemal nienaruszonym. Trwałość tego podkładu przebija Revlona CS i jedyne do czego mogę go porównać, to Lancome Teint Idole Ultra 24. Z tym, że Lancome znacznie lepiej się rozprowadza - jest zdecydowanie bardziej plastyczny i lżejszy.


Pierre Rene Skin Balance Cover , 20 Champagne


Zapach

Ohydny. Podkład pachnie chemicznym biszkoptem. Nienawidzę kosmetyków, które pachną jak żarcie. Nie toleruję nawet zapachu wanilii. Biszkoptowy smrodek co prawda ginie szybko po aplikacji, niemniej nakładanie podkładu to dla mnie męczarnia.

Wysuszanie i zapychanie cery

Skin Balance zafundował mi i jedno i drugie. Nie ma nic gorszego, niż zanieczyszczona i wysuszona skóra, bo bardzo ciężko doprowadzić ją do ładu:P Z tego powodu podkład dość szybko poszedł w odstawkę. Nie polecam go osobom, które mają cerę podatną na zapychanie i nie tolerują silikonów. Wulkany na twarzy są gwarantowane.

Kolorystyka

Tak jak pisałam, mam najjaśniejszy odcień, czyli 20 Champagne. Kolor faktycznie jest przyjemnie jasny. U mnie nie ciemnieje, ale (uwaga, uwaga!) różowieje na twarzy. Podobny numer robił mi Lasting Performance Max Factora. Sam kolorek jest neutralny, pozbawiony wyraźnych żółtych, czy różowych tonów. Niżej wrzucam swatche porównawcze - prezentacja obok konkretnego żółtka i świnki (zdaniem producenta, bo moje oczy za wiele różu to tam nie widzą, ale może się nie znam):P





Skład


Pierre Rene Skin Balance Cover , 20 Champagne


Cena i dostępność

19-25 zł w zależności od sklepu. Najtaniej w sklepach internetowych, na stoiskach firmowych Pierre Rene, a najdrożej chyba w Naturze.

Podsumowanie 

Jako podkład do codziennego użytku - zdecydowane nie. Jako podkład do zadań specjalnych - wesele, impreza już bardziej. Produkt ten mnie nie przekonał; aplikacja, wykończenie, nawet sam zapach nie przypadły mi do gustu. Mam wrażenie, że jest to produkt, który albo się pokocha, albo wywali do kosza. Osobiście przychylam się ku temu drugiemu, niemniej dziewczyny poszukujące czegoś matującego i trwałego mogą się koło niego zakręcić.

8 komentarzy:

  1. ja mam zamiar wykorzystać jeszcze w kwietniu zniżkę 50% i kupić yr, ten który ostatnio opisywałaś :)
    liczę na niego :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei kusi teraz Oriflame :-) No i zastanawiam się nad tym rozświetlającym korektorem z YR, tylko obawiam się, że będzie mi właził w zmarszczki i tworzył korektorowe wałki.

      Usuń
  2. Przy aplikacji tego podkładu robiła mi się na palcach biała, dziwna warstwa, która w pewnym momencie uniemożliwiała jakiekolwiek rozsmarowanie produktu. I zgadzam się, daje sztuczny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On właśnie tak zastyga. Jest jakby gumowaty (?), pierwotnie niby śliski i kremowy, po paru minutach tężeje i nie da się z nim nic zrobić. Efekt może zadowoli kogoś kto lubi mat. Z tym, że normalna skóra nie jest tak matowa, niemal gipsowa :P

      Usuń
  3. Raczej nie skuszę się na ten podkład. Nie przepadam za ciężkimi fluidami. Na dłuższą metę nie służą mojej mieszanej cerze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ten produkt uwielbiam. Zdecydowanie świetny zamiennik podkładów z Lancome. Na moim blogu zamieściłam recenzję tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy porównując do kolorów CS - jest to coś pomiędzy 110 a 150?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kolor jest ładny, żółtawy. Pozbawiony jest zaś tej szarości, którą posiada CS 150.

      Usuń