poniedziałek, 2 grudnia 2013

Rozczarowania miesiąca :(

W listopadzie moją kosmetyczkę zasiliła całkiem pokaźna gama kosmetyków. Kupionych (jak zwykle z resztą) pod wpływem impulsu. Z całego arsenału mazideł nagębnych i naocznych, większość okazała się klapą, sromotną porażką, dnem i totalną stratą pieniędzy.



1. Skin79 Green

Jedyny plus kremu, to fajne opakowanie. Green jest niby jasny, ale błyskawicznie oksyduje, tak że nie widzę absolutnie żadnej różnicy pomiędzy nim, a ślimakowym bratem (klik!). Coś tam kryje, coś tam wyrównuje, całkiem porządnie matowi skórę, ale... moja buzia wygląda lepiej bez niego. Rozumiecie - podkład czy to bb krem ma upiększać skórę, a ten tego nie robi. Podchodziłam do niego wiele razy i klapa. Po prostu nie nadaje się do cienkiej, delikatnej i odwodnionej skóry. Amen.

2. NYX HD Studio Photogenic Foundation

W zasadzie mogłabym przytoczyć wypowiedź dotyczącą Skin79. Podkład nałożony na skórę po prostu wygląda źle. Nie kryje, nie wyrównuje faktury skory, nawet nie matowi. Producent twierdzi, że podkład posiada pigmenty odbijające światło, które optycznie mają poprawić wygląd cery. Bujda na resorach. Buzia wygląda na zmęczoną, lekko przetłuszczoną i przyduszoną. Bubel.

3. L'oreal Super Liner Duo

Myślałam, że znalazłam następce dla kochanego linera Eveline Celebrites, jednak się pomyliłam. Liner jest średnio precyzyjny, a uzyskana linia jest gruba. Pigmentacja też nie powala, pod koniec dnia potrafi się pokruszyć i wpaść do oczu. Używam go pomocniczo, by złamać mat jaki daje tusz do kresek Eveline. Jednym słowem chłam jakich mało. W dodatku za duże pieniądze, bo cena dobija 40 PLN.

4. Bourjois Volume Glamour Max Definition Mascara

Jeden z nielicznych tuszy Bourjois, którego szczerze nie lubię. Gęsty, niemal smolisty, obciąża i prostuje rzęsy. Wielka szczota jest nieprecyzyjna i kiepsko rozczesuje włoski. Efektem są brzydkie, oklapnięte badyle nad okiem. Nie polecam.

5. Yves Rocher, Couleurs Nature, Blush Naturel

Nie rozumiem fenomenu tego różu. Mój egzemplarz (odcień 10 Teint Clair Rose) jest kiepsko napigmentowany oraz mało trwały. By coś było widać na skórze, trzeba solidnie namachać się pędzlem. Po godzinie efektów naszej pracy jednak w ogóle nie widać, bo róż znika ze skóry.

Doprawdy, dawno nie miałam tak kiepskiego miesiąca, jeśli chodzi o dobór kolorówki:P Mam nadzieję, że grudzień będzie lepszy:P

2 komentarze:

  1. Moja koleżanka miała liner z L`Oreala i narzekała na jego kiepską pigmentację.

    OdpowiedzUsuń
  2. moze chcesz sprzedac? chodzi mi o podklad nyx i moze cos jeszcze. napisz maila karolina.kosior@web.de Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń