niedziela, 22 grudnia 2013

Manhattan Easy Match Make Up

Mam dla Was obiecywaną jakiś czas temu recenzję nowiutkiego podkładu marki Manhattan Easy Match Make Up. Podkład towarzyszył mi przez ostatnie dwa tygodnie, tak więc sądzę, że wystarczająco się poznaliśmy i już raczej niczym mnie nie zaskoczy.



Opakowanie

Plastikowa butelka z pompką próżniową. Muszę przyznać, że prezentuje się całkiem zacnie. Ostrzegam jednak lojalnie, że pompka czasami się zacina i trzeba uważać, by nie zachlapać się podkładem. Sama miałam kilka przykrych przypadków, kiedy pompka "opluła" mnie i ściany (sic!) podkładem.





Konsystencja

Taka, jaką najbardziej lubię, czyli bardzo rzadka, wręcz wodnista.




Zachowanie, wygląd na skórze, trwałość itp.

Podkład świewtnie rozprowadza się na skórze, aczkolwiek nie polecam tutaj pędzla czy gąbeczki, bo wtedy tworzą się nieestetyczne smugi. Najwygodniej rozprowadza się  palcami. Fluid ładnie wyrównuje fakturę skóry, nie podkreślając przy tym suchych skórek, strupków czy zmarszczek. Krycie ma lekkie w kierunku średniego - wielkich kulfonów nie przykryje, ale drobne przebarwienia nie stanowią dla niego problemu. Uwaga na meszek na twarzy - podkład lubi gromadzić się wokół włosków; w newralgicznych miejscach trzeba skrupulatnie go rozetrzeć.
Wykończenie jest matowe; nie wiem jak podkład zachowałby się na tłustej cerze, niemniej na mojej mieszanej utrzymuje mat przez 4 do 5 godzin. Po tym czasie wymaga już poprawek.

Kolorystyka

Uboga. W Polsce dostępne są 4 odcienie. Mam kolor najjaśniejszy (30 Soft Porcelain), który początkowo wydawał mi się wręcz podkładowym objawieniem. Szybko okazało się, że odcień  ten dość konkretnie się utlenia i z porcelaną ma niewiele wspólnego. Plusem jest to, że pomimo ewidentnych, różowych podtonów, fluid mnie nie świnkuje (a to zasługa tego, że oksyduje na pomarańczowo) :P








Cena

Około 31 zł.

Podsumowanie

Całkiem niezły podkład za niewielkie pieniądze. Może jakością tyłka nie urywa, może nie ma jakiegoś efektu "wow", palpitacji serca, czy ślinotoku, niemniej przy codziennym użytkowaniu podkład daje radę. Polecam go osobom, które nie oczekują niezwykłej trwałości, krycia mankamentów, buzi rodem z okładki magazynu Elle, ale zwyczajnego kosmetyku, który służy poprawieniu urody.

4 komentarze:

  1. Gdy zobaczyłam pierwszy swatch, byłam w szoku. Podkład jest bardzo jasny. Szkoda, że w miarę upływu czasu oksyduje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na innej cerze będzie się lepiej spisywał... U mnie na szczęście nie odcina się od szyi, niemniej nie jest aż tak jasny jakby się wydawało. Myślę, że każdy musi wypróbować go na sobie.

      Usuń
  2. Mogłabyś porównać go do Catrice All Matt Plus? Jak z kryciem, trwałością i tak ogólnie który według ciebie lepszy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czego oczekujesz od podkładu. Manhattan jest zdecydowanie delikatniejszy i jak na mój gust nieco lepiej matowi skórę. Wtapia się lepiej, jest mniej widoczny, ale jednocześnie krycie ma odrobinę mniejsze. Trwałość jest porównywalna... Gdybym miała wybrać pomiędzy nimi, to stawiałabym na Manhattan - głównie ze względu na kolor (jest jednak jaśniejszy niż Catrice)...

      Usuń