poniedziałek, 11 listopada 2013

No to PUPA! Czyli słów parę o bublu ostatnich miesięcy

W ostatnim czasie  celem obmacania nowego podkładu marki Isadora (Wake up Make-Up) skierowałam swoje kroki ku Douglasowi. Rzeczony podkład nie przypadł mi do gustu - był jakby lepki i tłusty; przypominał mi bardziej emolientową  emulsję niż lekki podkład. Także fe! Wertując inne smarowidła nagębne, w oko wpadł mi podkład marki PUPA Ultra Smoothing Foundation. Ponieważ nie chciałam kupować go w ciemno, rozsądnie poprosiłam konsultantki o próbkę. I całe szczęście, bo podkład okazał się fatalny.

Według producenta:

"Pupa Ultra Smoothing Foundation to podkład o właściwościach wygładzających, minimalizujący pierwsze ślady starzenia się skóry w postaci drobnych linii i zmarszczek. 
Nadaje efekt natychmiastowego liftingu, nieskazitelnie gładkiej cery i perfekcyjnego, naturalnego wyglądu. Podkład o lekkiej kremowej konsystencji otula skórę promiennym , młodzieńczym blaskiem, bez niechcianego efektu maski. 
Polecany do skóry normalnej oraz suchej - zapewni jej optymalny poziom nawilżenia, doskonale przy tym chroniąc. Komfortowo się rozprowadza, stapiając jak druga skóra, nadając poziom krycia od średniego do pełnego. Zapewnia trwały efekt dzięki zawartości żywic silikonowych oraz lotnych olejków. 
Rezultat natychmiastowy: oznaki starzenia zminimalizowane - perfekcyjnie gładka, nieskazitelna cera". 



 PUPA Ultra Smoothing Foundation

 PUPA Ultra Smoothing Foundation

Według quench:

Ciężkie, gęste i mało kryjące mazidło. Kiepsko rozprowadza się na twarzy, okropnie się smuży, włazi w zmarszczki i rozszerzone pory. Podkreśla meszek na twarzy tak mocno, że człowiek zaczyna wątpić w ewolucję. Perfekcyjnie wynajduje małe grudki, strupki i suche skórki eksponując je do granic możliwości. Brawo. Trochę lepiej radzi sobie na nakremowanej twarzy. Z naciskiem na "trochę".
Początkowo gęstawy i lepki, po pewnym czasie zaczyna tężeć na twarzy przypominając plastelinę. Niemniej przypudrowanie i tak jest konieczne, bo w przeciwnym razie buzia świeci się jak kula dyskotekowa.





Najbardziej zdumiewający aspekt to oksydacja. Zapewne w ramach poprawiania niezdrowego kolorytu cery, podkład utlenia się na skórze o dobre 1,5-2 tony. Czyli mamy szybki i skuteczny sposób na to by wyglądać jak indiański wojownik z plemienia Siuksów. Mój odcień 06 Ivory, najjaśniejszy w palecie, już po kilkunastu minutach od nałożenia na skórę, postanowił roztoczyć sobie  pomarańczową aurę grozy :P





Trwałość podkładu jest bardzo dobra. Utrwalony pudrem bambusowym straszy ludzi przez 8-10 godzin.

Cóż, produkt PUPA jest do... pupy. Polecam tylko posiadaczkom śniadej i suchej, ale wciąż gładkiej cery.

3 komentarze:

  1. testowalas juz moze nowy podklad Rimmel stay matte? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko na nadgarstku. Najjaśniejszy odcień jest wyraźnie różowy, na ręce została mi ciemniejsza różowa plama, więc nawet nie zawracałam sobie głowy :(

      Usuń
  2. Mój ukochany podkład :) Lubię go za naturalny wygląd, nawilżanie, trwałość, niezmienny przez cały dzień kolor i krycie. Jak widać, co cera, to inne upodobania.

    OdpowiedzUsuń