niedziela, 18 sierpnia 2013

Gdzie jestem, kiedy mnie nie ma

Jak zapewne zauważyliście, od bardzo dawna nie wstawiam nowych postów. Przyczyną tego są rewolucje w życiu, jakich ostatnio doświadczam. Po pierwsze - od kwietnia jestem Panią Narzeczoną :-) I mój Pan Narzeczony pochłania teraz niemal całą moją uwagę i wolny czas;-) Z zaręczynami wiązał się też fakt przeprowadzki - opuściłam swój mały domek i przeniosłam do TŻ-a. Póki co jestem na etapie adaptacji, bo ja, niczym kot, przywiązuję się do danego miejsca, i ciężko mi później zaakceptować nowe otoczenie.




Po drugie - aby podreperować domowy budżet, chcąc nie chcąc (a w zasadzie bardzo nie chcąc) musiałam ruszyć do dodatkowej pracy. Zdarza się więc, że nie ma mnie w domu dobę i dłużej, a kiedy już się pojawiam, to marzę tylko o ciepłej kąpieli i śnie. Lubię swoją pracę, ale wierzcie mi - kiedy jesteście 30 h na nogach i słyszycie zrzędzenie pacjentów na leniwych lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych i techników rtg, to możecie mieć dość... Możecie też mieć chęć (tak jak ja)  przyłożyć delikwentom czymś ciężkim w głowę;-P

Tak więc obecna sytuacja zmusiła mnie do wstrzymania się z blogowaniem. Nie oznacza to jednak, że zamierzam w ogóle przestać pisać. Co to, to nie! Moją głowę wypełniają już setki  pomysłów na recenzje;-) Kiedy więc tylko ogarnę się życiowo, z wielką radością powrócę na łono bloggera. 

PS. Odświeżyłam nieco wygląd bloga i zauważyłam, że nowy szablon nie obsługuje polskich znaków. Ughh. Kwestia do przemyślenia, czy zostawić szablon i rezygnować z owych znaków, czy zmienić szablon ;-P

2 komentarze:

  1. Gratuluję zaręczyn:) Ja również długo przyzwyczajam się do nowych miejsc:) Pierwsza noc poza domem bywa najgorsza, ponieważ nie potrafię zmrużyć oka;)

    OdpowiedzUsuń