piątek, 21 grudnia 2012

Niekosmetycznie - skutki szaleństw na śniegu

Wystarczyły dwa dni buszowania w zaspach, bym złapała solidne przeziębienie. Z nosa mi się leje, zatoki mam przytkane, płuca świszczą, a głowa ciąży mi tak, że mam wrażenie, iż zaraz odpadnie. I potoczy się w kąt pokoju (notabene wymagającego odkurzenia)...
Leczę się "babcinymi sposobami", czyli gorącą herbatką z miodem i syropem cebulowo-czosnkowym. Chociaż podobno równie skuteczna byłaby "setka" + pieprz :D




 Najśmieszniejsze jest to, że to trzeci rok z rzędu, w którym rozłożyłam się dokładnie 21 grudnia. Szczęście, że pod względem ciężkości schorzenia tendencja jest wyraźnie spadkowa. Zaczęłam bowiem od wstrząsu anafilaktycznego, co fajne nie było... Mam nadzieję, że przyszły rok będzie dla mnie łaskawszy i dotrwam w dobrym zdrowiu do wigilii:P

5 komentarzy:

  1. Miód przestaje działać jeśli dodaje się go do płynów o temperaturze wyższej niż 60 stopni. najlepszy do gorącej herbaty jest sok malinowy (domowej roboty, bo w kupnych malin się nie uświadczy). Polecam miksturę z miodu (łyżka/2) i soku z cytryny + odrobina ciepłej wody. Codziennie picie takiej mikstury wzmacnia organizm!

    OdpowiedzUsuń
  2. illonky, dzięki za przepisy:* Wypróbuję je jeszcze dzisiaj:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na katar spróbuj coś takiego jak np. Cirrus, ale są i inne temu podobne. Raz dostałam od lekarza...po godzinie nie miałam kataru. Ja zawsze katuję się w chorobie czosnkiem :) Niech cierpią i inni!

    OdpowiedzUsuń
  4. ja polecam tran LYSI (tylko ten według mnie działa) brać już od października- naprawdę działa, a jestem- to znaczy byłam od dziecka totalnym schorowanym chuchrem (średnio trzy grypy i jedna angina w sezonie jesienno zimowym). Jak już rozłoży to solidne wygrzanie z polopirynką- dopóki się człek pocić nie zacznie to choroba będzie siedzieć, jakieś tam miody, cytryny na mnie nie działają :-P można też zaparzyć korę wierzby, dębu, kwiat lipy itp... zamiast tabsów z kwasem salicylowym

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak byłam dzieckiem, to zawsze dopadała mnie choroba 23 grudnia. W Wigilię zamiast cieszyć się smakiem potraw, szukałam czystej chusteczki... Taka tendencja utrzymywała się u mnie od IV klasy podstawówki do I gimnazjum. Potem przeszło.

    OdpowiedzUsuń