sobota, 22 września 2012

So Sweet Blog Award



Karminowe usta z bloga Kosmetyki dla bladolicych sprawiła mi bardzo, bardzo miły prezent - wyróżniła mnie, a raczej moją próżniaczą strefę w tagu So Sweet Blog Award. Karminku, jesteś kochana:* To bardzo fajne uczucie wiedzieć, że ktoś mnie podczytuje i podoba mu się, to co robię.
Postanowiłam się więc dołączyć do zabawy i nominuję 7 blogów/ bloggerek (kolejność przypadkowa), które czytam z zapartym tchem i wypiekami na twarzy:

1. Karminowe usta - co tu dużo mówić: uwielbiam! Karminek to moja "bladolica siostra":) Pisze piękne, ciekawe posty. Szczegółowo analizuje składy opisywanych kosmetyków, co jest nie lada wyzwaniem. Do recenzji podchodzi bardzo racjonalnie, mam pełne zaufanie do jej opinii, bo wiem, że opisuje faktyczny stan rzeczy, a nie ubarwia rzeczywistość.

2. Atqua Beauty - przepiękne swatche, interesujące posty, doskonałe źródło informacji o nowinkach. Polecam!

3. Italiana89 z bloga Wielki powrót do natury metodą małych kroków - blog, który pomógł mi zmienić podejście do pielęgnacji cery oraz do makijażu. Bogate źródło informacji dla wszystkich, którzy chcą ukręcić sobie własny kosmetyk kolorowy i pielęgnacyjny:)

4. Cocaron i wake up your make up - bardzo lubię podczytywać jej recenzje kosmetyków, tym bardziej że nie są to kosmetyki cieszące się mega popularnością na blogstrefie (chyba każdy doświadczył wysypu podobnych wpisów na blogach). Brawo i czekam na więcej!

5. Urbanka chyba nie muszę nikomu przedstawiać;) Uwielbiam za całokształt:)

6. Czarownicująca i jej Kociołek - nieocenione źródło informacji o włosach i ich pielęgnacji. Mój ulubiony blog traktujący o olejach, wcierkach i innych miksturach:)

7. Alina Rose - dla nie dziewczyna jest mistrzynią makijażu. Uwielbiam oglądać jej filmiki na YT:)

3 komentarze:

  1. Bardzo lubię blogi, na których trafiają się nieznane mi kosmetyki:) Chyba każdy już zna ziemię egipską Bikor, sorbet bananowy z Farmony i parę innych rzeczy. Swoją drogą, uważam, że firmy kosmetyczne powinny wysyłać swoje produkty stopniowo. Nagły wysyp recenzji tego samego kremu sprawia, że dopada nas zniechęcenie. Gdyby byli sprytni, to wysyłaliby swoje kremy stopniowo. 2-3 blogerki piszące o tym samym to nie tragedia, ale jak nagle 20 postanawia przedstawić tę samą rzecz, to robi się nudno...

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie do szału doprowadził wysyp recenzji żelowego podkładu Rimmela. Większość pojawiła się niemal w tym samym czasie, a ja żałowałam, że nie mam magicznego przycisku NEEEEXT by je ominąć:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że wysyp recenzji Rimmela swego czasu mógł doprowadzać do szewskiej pasji;) Mimo to nie przekonał mnie do zakupu tego produktu;)

      Usuń