niedziela, 2 września 2012

NARS Sheer Glow Foundation z bliska

Jak wiecie, na podkład Narsa dybałam od wielu miesięcy. W końcu udało mi się go dorwać na allegro po rozsądnej cenie (108 zł z przesyłką) i tak oto rozpoczęła się nasza przygoda.

Podkład zamknięty jest w szklanej butelce pozbawionej pompki. Pompkę można oczywiście dokupić w sklepie firmowym Narsa, ale moim zdaniem, takie rozwiązanie jest zwykłym zdzierstwem. Bo jakby nie patrzeć, za regularną cenę (ponad 200 zł!) klientowi pompka winna się należeć:P No ale ok, pompki brak, mamy otwór przez który podkład należy wydobyć. Plus jest taki, że otwór nie jest przepastny, a konsystencja nie jest przesadnie gęsta ani też za rzadka, więc podkład łatwo wydostać, bez zbędnej gimnastyki.
A jak już o opakowaniu mowa, to muszę też zwrócić uwagę na gumowy korek, jaki zamyka wylot buteleczki. Rozwiązanie estetyczne, ale niestety kompletnie niepraktyczne. Korek "łapie" wszelaki brud z naszych palców, więc już po dwóch-trzech użyciach jest uświniony podkładem. Nie da się go skutecznie doczyścić. Próbowałam go szorować gąbką nasączoną wodą i płynem do mycia naczyń, a plamy i tak nie zeszły. No cóż...

NARS Sheer Glow Foundation


NARS Sheer Glow Foundation

NARS Sheer Glow Foundation

Sam podkład jest umiarkowanie rzadki, lejący. Dla mnie mógłby być jeszcze bardziej wodnisty, bo lubuję się w podkładach maksymalnie płynnych. Na skórze rozprowadza się bez zarzutu, nie roluje się, nie wałkuje, ani nie zasycha zbyt szybko. Niestety, lubi wchodzić w rozszerzone pory, zmarszczki mimiczne, podkreśla wszelakie suche skórki. Przyznam się, że idealne nałożenie go na skórę wymaga sporo pracy. Być może osoby o gładkiej cerze, bez problemów z rozszerzonymi porami, czy zmarszczkami będą zadowolone. Posiadaczki przesuszonej skóry, porów - kraterów oraz zmarszczek - przygotujcie się na zmagania z Narsem.
Jeśli uporamy się z nałożeniem podkładu, otrzymamy ujednoliconą, lekko zmatowioną, świetlistą cerę. Podkład, pomimo iż nie posiada żadnych drobinek rozświetlających, w piękny sposób odświeża cerę, ładnie wygładza, wyrównuje koloryt skóry i chowa jej mankamenty.
Niestety, efekt nie jest długotrwały. Na mojej mieszanej cerze podkład utrzymuje się do 5 godzin, potem znowu wchodzi w pory, wszelakie bruzdy, załamania skóry, osiada na włoskach itp. Nie pomaga utrwalanie podkładu pudrem, ba!, dokładając kolejne warstwy pudru można tylko uzyskać "efekt ciasta". Czyli kiepsko. Nie tego spodziewałam się po tak drogim produkcie:P

Podkład mnie nie zapchał ani nie uczulił. Pachnie delikatnie, ledwie wyczuwalnie, więc osoby źle reagujące na kompozycje zapachowe w kosmetykach, mogą spać spokojnie.

Teraz parę słów o odcieniu, jaki posiadam. Zdecydowałam się, rzecz jasna, na odcień najjaśniejszy, czyli Siberia. Producent opisuje go jako kolor zbilansowany, czyli posiadający zarówno pigmenty różowe i żółte. Powiem tak - różowe pigmenty może i gdzieś są, ale dla mnie ten podkład jest zdecydowanym żółtkiem. Nie jest brzydko pomarańczowy, jak europejski True Match w1, ale wyraźnie wybijają się w nim tony ciepłe. Dziewczyny poszukujące jasnego, zdecydowanie żółtego odcienia podkładu, powinny zwrócić się właśnie w stronę Narsa.
Na mojej cerze podkład ciemnieje o dobry ton. O ile początkowo jest za jasny, to po godzinie wtapia się w skórę. Obawiam się, że w zimę, kiedy moja skóra stanie się jaśniejsza, odcień Siberia stanie się dla mnie za ciemny. Chyba, że coś się zmieni i przestanie oksydować.

NARS Sheer Glow Foundation

NARS Sheer Glow Foundation, Siberia

NARS Sheer Glow Foundation, Siberia

NARS Sheer Glow Foundation, Siberia

NARS Sheer Glow Foundation, Siberia


Podsumowując - podkład nie jest zły, ale niczym mnie też nie zachwycił. Dobrze, że kupiłam go za połowę ceny, bo niestety - stosunek jakości do ceny regularnej, jest skandaliczny. Osobiście - nie polecam tego podkładu. Za 200 zł można zaopatrzyć się w podkłady zdecydowanie lepszej jakości niż ten.

8 komentarzy:

  1. hmmm, tak też myślałam że ten NARS tyłka nie urywa jeśli chodzi o kolor i trwałość-naoglądałam się i naczytałam dosyć średniawych recenzji o nim już jakiś czas temu. Możesz napisać czy L'oreal TM (amerykański oczywiście)Twoim zdaniem wypada lepiej od niego? :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobnie. Ma jeszcze mniejszą trwałość, ale nie podkreśla skórek i nie włazi w pory. Dokładniejsza recenzja jest w drodze;)

    OdpowiedzUsuń
  3. no proszę. Czekałam na Twoją recenzję. Szkoda, mam jakąś sympatię do tej marki :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez czekalam na Twoja recenzje. Ja caly czas wierze, ze po Sheer Glow mamy fotoszopa na twarzy i wygladamy jak z telewizji ;)
    MOZE kiedys sprobuje. Tak to niestety jest, nawet z produktami kultowymi, ze nie wszystkim przypasza.
    A probowalas Neutrogene Healthy Skin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Neutrogeny nie próbowałam. Od dawna nie mogę jej nigdzie dostać (allegro, drogerie internetowe)...

      Usuń
    2. Ja mialam i suchych skorek u mnie nie podkreslal. Byl fajny, ale nic nie urywal ;) Za to wykonczenie dawal calkiem calkiem. Lekki podklad bardzo. Pare osob bylo nawet zdania, ze lepszy od Narsa.

      Usuń
    3. No i cena, która nie zwala z nóg:)

      Usuń
  5. Dla mnie jest stanowczo za żółty. Niestety, przez moje kratery mam dodatkowo utrudnione zadanie podczas szukania podkładu. Jak coś ich nie podkreśla i jest jasne, to strasznie się po nim błyszczę. Jak mam coś jasnego, niedającego efektu maski o satynowym wykończeniu, to uczula. Podkład z Golden Rose jest całkiem niezły, ale do ideału mu daleko. Jak go w końcu zużyję, to zamówię próbki minerałów i poszukam czegoś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń