niedziela, 2 września 2012

Idzie jesień...

Tak jak w tytule. Wielkimi krokami zbliża się jesień. Wiem to ja, wiecie to Wy i wiedzą o tym moje włosy:P Niestety, moje włosy mają to do siebie, że mniej więcej od września do listopada zaczynają wypadać w zastraszających ilościach. Mam wtedy zatkany odpływ wody w brodziku, włosy znajduję na grzebieniu, podłodze, ubraniach, w szafie, pościeli, kątach pokoju (mutują się z kurzem tworząc nowe formy życia), a nawet lodówce:P


W tym roku postanowiłam wypowiedzieć wojnę jesiennemu wypadaniu. Wiosną mi się udało powstrzymać linienie ( skutek przesilenia jesiennego i paromiesięcznej kuracji antybiotykami), doszłam do wniosku, że jesienią też spróbuję.
Jakim cudem udało mi się zminimalizować wiosenne straty włosia? Z pomocą przyszedł mi wizaż:) Po lekturze wątków włosowych zastosowałam następującą kurację:
- 1/2 kostki drożdży pita codziennie - rozpuszczałam ją we wrzącej wodzie z dodatkiem kostki rosołowej;
- 6 tabletek Calcium Pantothenicum - pite 3 razy dziennie po dwie tabletki (3X2);
- 6 tabletek Witaminum B compositum - pita razem z CP (przyznam, że dawka bardzo duża, ale wyszłam z założenia że moje nerki sobie poradzą);
- olej Khadi na skalp - przynajmniej 3 razy w tygodniu.

Kurację stosowałam długo, bo ponad 3 miesiące. Efekty były bardzo dobre - wypadnie włosów zostało niemal zupełnie wyeliminowane, pojawiło się też mnóstwo "baby hair", czyli odrastających włosów. Moje sterczące anteny budziły dziwną radość w pracy:D

Kuracja jesienną nieco zmodyfikowałam, bo wydaje mi się, że wariant wiosenny był zbyt bogaty w witaminy z grupy B (miałam podejrzane skurcze mięśni, które po odstawieniu witamin ustąpiły).

Obecnie stosuję:
- Revalid - 3 kapsułki dziennie, koniecznie z jedzeniem, bo zażyty solo może wywoływać nudności;
- Calcium Pantothenicum - 6 tabletek dziennie;
- wcierka Seboradin - kuracja na 14 dni, później zamierzam wrócić do oleju Khadi.

Zastanawiam się, czy mam znowu zacząć pić drożdże... Kuracja uciążliwa i średnio przyjemna, ale chyba się na nią skuszę... Tym bardziej, że od jakiegoś czasu noszę aparat ortodontyczny i wielu potraw nie mogę jeść (w sumie cały czas jestem na cholernej diecie papkowej, bo zęby mnie ciągle bolą. Aparat jest też przyczyną mojej rzadkiej obecności na bloggerze - kiedy mnie boli nie mam ochoty na dodawanie notek), więc boję się wielkich niedoborów witamin i minerałów. A drożdże mogę wrzucić do swoich koktajli proteinowych, które i tak smakują ohydnie.

Cóż, mam nadzieję, że moja kuracja powstrzyma wypadanie włosów, albo je zminimalizuje, bo już dzisiaj udało mi się zapchać włosami brodzik:P
Ehhh:(

10 komentarzy:

  1. Właśnie opanowałam swój problem wypadających włosów, ale podejrzewam, ze jesienią znowu się pojawi. Myślę, że moim głównym problemem jest to, że przez studia jadam nieregularnie. Parę razy zdarzyło mi się jeść śniadanie o północy, bo rano zaspałam, potem cały dzień spędziłam na uczelni, po powrocie do domu trzeba było szybko napisać sprawozdanie i w rezultacie chwilę wytchnienia miałam dopiero w nocy... Jak mam trochę więcej luzu i jem regularnie, to mój organizm funkcjonuje bez zarzutu.

    Przyjrzę się wspomnianemu przez Ciebie olejowi:) Teraz codziennie siedzę z czymś na głowie, więc olej na pewno zostałby wykorzystany:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest tak samo. Z rana często mam mdłości, więc nie jem, w pracy nie mam czasu, do domu wracam po godzinie 20. Ostatnio policzyłam ile kcal dziennie spożywam i wyszło mi zaledwie 1500. O połowę za mało biorąc pod uwagę moje zapotrzebowanie na kalorie.

      Usuń
    2. Ja nie liczyłam, ile kalorii pochłaniam, ale wiem, że czasami nie dobijam do dziennej normy, ponieważ czasami jestem tak zmęczona, że nawet gryźć mi się nie chce i wtedy zjadam owocowy koktajl sporządzony na dużym opakowaniu jogurtu. Z drugiej strony nie zjem niczego na mieście, gdy mam krótką przerwę, ponieważ nie interesują mnie wszelkiej maści fast foody. Czasami upoluję jakąś bagietkę z ziołami albo sałatkę.

      Usuń
  2. Heh, mnie tez wiosna i jesienia wlosy leca na potege, i pewnie bym to olala gdby nie niedogodbnosci w postaci wlosow wszedzie (ta, tekst o lodowce mnie rozbawil, ale w sumie to znam :p problem jednak w tym ze wiosna i jesienia czuje prawdziwa ulge bo mimo ze tyle ich gubie, to nadal mam na glowie klakow na dwie peruki. Nikt mnie nie rozumie, ale noszenie kilku kilogramow klakow na glowie (a nie mam dlugich wlosow!) moze byc meczace :( ale po seboradinie mialam straaaszny lupiez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przepraszam za pisownie ale laptaop zdechl i sie mecze na tablecie :p

      Usuń
    2. Mam koleżankę, która posiada piękne, grube włosy. Sięgały jej pasa,ale postanowiła je obciąć i była przeszczęśliwa, że pozbyła się balastu:)

      Usuń
  3. oj w tamtym roku jesienią zaczęłam tracić włosy w zastraszającym tempie. Nigdy wcześniej nie wypadały mi tak włosy- to znaczy kilka na dzień leciało ale nie kilkaset więc się zaniepokoiłam. Od tego czasu używam szamponu Natur Vital i gorąco go polecam, autentycznie mi pomógł, po dwóch miesiącach wypadanie zostało zminimalizowane,jest też super wydajny. Wcierka z Isany też była fajna. Kwas pantotenowy zażywam profilaktycznie od pół roku i polecam. Odradzałabym natomiast stałe i tak duże dawki witaminy b complex. Revalid i Vitapil powodowały u mnie bóle głowy, nudności i dziwne mrowienie skóry. Na włosy dobra jest też biotyna(ale za drogo wychodziła jeśli by brać dawki uderzeniowe) i skrzyp-ale ten ostatni lepiej pić zamiast w tabletkach. Nigdy nie czeszę włosów na mokro. Zapomniałam już co to wypadanie ale liczę się z tym że jesienią na pewno poleci troszkę więcej włosów niż w innych porach roku-u mnie ma to związek też że przycinam sobie włosy zamkami, ocierają się o szaliki, czapki, kaptury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tonik Natur Vital i byłam z niego bardzo zadowolona. Szkoda tylko, że jest taki drogi:( Maski też były fajne, chyba sobie ją kupię. Tylko muszę wykończyć zapas innych odżywek.
      Revalid póki co nie daje u mnie efektów ubocznych, ale muszę pamiętać, by brać go z jedzeniem, inaczej - nudności murowane;(

      Usuń
  4. Mi też wylatują włosy na jesień i wiosnę. Co jakiś czas zaczynam kurację drożdżami, ale zwykle kończy się po tygodniu-dwóch, tylko dwa razy udało mi się wytrzymać dłużej (ponad miesiąc), teraz szukam drożdży piwnych w tabletkach, to łatwiej przeżyć niż obleśny smak drożdży :P
    powodzenia w walce z wypadaniem włosów! Mam nadzieję, że sama też wywalczę sobie ograniczenie linienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do picia drożdży podchodziłam 3 razy. Pierwsze dwa okazały się klapą. Dopiero trzecie podeście, czynnie wspierane przez brata (zaopatrywał mnie w drożdże) wymusiły na mnie regularne ich picie. Efekty były bardzo fajne, ale niestety - trzeba się naprawdę zmobilizować, by pić takie paskudztwo.

      Usuń