sobota, 25 sierpnia 2012

Nie rozumiem mody...

Niniejszy post będzie miał charakter zrzędząco-jęczący. Jeśli nie macie ochoty na czytanie moich narzekań, lepiej darujcie sobie dalszą lekturę (cóż, uczciwie ostrzegam).

Wczoraj po pracy nadszedł znienawidzony przeze mnie dzień, czyli taki, w którym zmuszona jestem udać się na ubraniowe zakupy. Nie cierpię kupować ubrań. Nie znam się na modzie, nie interesuje mnie moda, nie śledzę na bieżąco, jaki aktualnie panuje trąd trend w modzie. Zawsze więc sporządzam w głowie listę najpotrzebniejszych rzeczy oraz konkretnych sklepów, w których mogę je kupić. Mam więc niemal męskie podejście do nabywania nowych ubrań, czyli wejść- szybko kupić-wyjść.
Jeśli chodzi o mój gust odzieżowy, to zawsze stawiam na klasykę - ubrania w stylu codziennym, proste, bez zbędnych ozdóbek-pierdółek i udziwnień, w stonowanych kolorach.  Najczęściej zaglądam więc do sieciówek Orsay oraz Camaieu. Od czasu do czasu moja stopa powstanie w Reserved (podoba mi się ich linia basic).
No dobra, wracając do tematu - wczoraj postawiłam sobie jasny i wydawać by się mogło, że prosty cel - kupno swetra z kapturem, zapinanego na zamek. Jakby nie patrzeć, mamy koniec sierpnia, poranki i wieczory są już chłodne, więc sweter by się przydał. Na zamek, co by nie walczyć z guzikami. Z kapturem, by w razie mżawki zaciągnąć go na głowę. Jakby ktoś nie potrafił sobie go wyobrazić, to niżej przykładowy obrazek:



Wydawać by się mogło, że kupno takiego swetra, to nic trudnego. Klasyka - powinien być dostępny w każdym sklepie. No i tu pojawił się zonk.
Tak, tak moi kochani, bo pomimo wielogodzinnego łażenia po sklepach, przebytych kilometrów i opuchniętych stóp, swetra nie kupiłam. Zamiast tego mogłam podziwiać całe stada dziwnych, bezkształtnych worków, tudzież wełnianych pęcherzy z tworami imitującymi rękawy, uznanymi widać za wiodący trąd trend. Aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęć do zamieszczenia na blogu (ku pamięci oczywiście).  Obeszłam H&M, C&A, Orsay, Camaieu, Reserved, Cropp, Top Secret, New Look, House, Cache-Cache, New Yorker a nawet znienawidzoną przeze mnie Zarę, a swetra nie uświadczyłam. W końcu poddałam się i wróciłam do domu z mocnym postanowieniem, że chyba nadszedł czas, by zaopatrywać się w ubrania na jakichś bazarach. Bo widać moje modowe gusta odbiegają od aktualnych tendencji odzieżowych:P Wolę już kupić chińską masówkę, w której nie będę wstydziła się wyjść do ludzi, niż beznadziejny chłam, jaki usiłują mi wcisnąć dookoła, wmawiając przy tym, że jest na topie i cool.

23 komentarze:

  1. Mamy jakieś koszmarne trendy. Dzisiaj odwiedziłam parę sklepów odzieżowych i we wszystkich króluje tandetny błysk. Spódnice z cekinami, swetry ze złotą nitką, bluzy ze złotymi naszywkami...
    Również najchętniej robię zakupy w Orsayu i Camaieu. Poza tym chętnie zaglądam do Mohito. Tam mają wiele kobiecych i klasycznych ubrań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złotka nitka, postrzępione wykończenie, całość przypominająca fantazyjnie obszyty worek jutowy. Cud-miód:P

      Usuń
    2. A do tego powinnyśmy dodać ponadczasowy podkoszulek z Che Guevarą:P I nie zapomnieć o kaloszach, wtedy będziemy prawdziwymi modnisiami:P

      Usuń
  2. Tak to niestety jest, ze jak czlowiek zaczyna czegos szukac, to to akurat zostaje tajemnymi mocami wywiane ze wszystkich sklepow. Zdarza mi sie to bardzo czesto. Dlatego od dluzszego czasu nie planuje zakupow ciuchowych. Przy okazji po prostu wlaze do sklepu i kupuje, co jest (tzn. nie to, ze sie rzucam i pol sklepu wykupuje, po prostu mysle, czy sie przyda czy nie i jade z koksem).
    Inna sprawa, ze teraz moda ciuchowa jest dosc slaba. W H&M od dluzszego czasu jest kolorystyczny koszmar :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, ostatnio na manekinie widziałam sukienkę w takim kolorze, że rozważałam nałożenie okularów przeciwsłonecznych. Róż był tak ostry, że niemal świecił O_O

      Usuń
  3. Ostatnio szukałam zwykłych spodni. Najzwyklejszych czarnych rurek, nie biodrówek. Łaziłam i łaziłam, jak już coś znalazłam to cena mnie wbijała w ziemię.. Jak mam dać za bluzkę 79 zł to mi się odechciewa kupić, szczególnie jak widzę z jakich koszmarnych materiałów są te rzeczy zrobione, w ręku się sypią, a co dopiero po praniu.. Ja uwielbiam lumpeksy, chociaż ostatnio i tam ostro szaleją z cenami, ale zawsze można znaleźć coś oryginalnego :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba zacznę zaglądać do lumpeksów. Kupno spodni to też porażka, bo mają albo jakiś dziwne nity dostawione np. do kieszeni, albo jakieś przecierki, dziury albo wykonane są z tak beznadziejnej jakości materiału, że po pierwszym praniu wyglądają jak szmata.

      Usuń
    2. Albo te nity na kieszaniach tylnych, coś okropnego, nie można usiaść normalnie na twardej powierzchni bo się wbijają, wiadomo gdzie :p

      Usuń
    3. A propos jeansów to zauważyłam, że bardzo kiepsko wszywają zamki. Jest to tak fatalnie wykonane, że pojawiają się problemy z ich zapinaniem...

      Usuń
    4. U mnie zamki notorycznie się rozpinają :/

      Usuń
    5. Też tak kiedyś miałam. Wstydziłam się wychodzić z domu w krótkich bluzkach. Zawsze musiała być tunika. Teraz kupuję spodnie w Camaieu i jestem zadowolona. Do tej pory nie trafiłam na egzemplarz, który otwierałby się samoistnie... W Orsayu, Cubusie i Cache&Cache też mają całkiem niezłe spodnie. Nie polecam kupowania spodni w New Yorkerze. Może i nie będą się samoistnie otwierać, ale szwy lubią pękać. Sama się o tym przekonałam. Mój przyjaciel to zauważył i od razu pożyczył mi sweter, żebym zawiązała go w pasie, ponieważ poszło szycie w strategicznym miejscu...

      Usuń
  4. Też nie cierpię zakupów ubraniowych. Czuję się chora gdy wchodzę do większości sieciówek, zwłaszcza tych typu H&M, gdzie można kupić ubrania w miarę tanie, ale brzydkie i z materiałów wyglądających na gorsze jakościowo niż te z bazarów.
    Jedyne, co czasem mi się spodoba w takich sklepach to marynarki, ale tu już ceny odpychają :P

    Najbardziej mimo wszystko lubię kupować w lumpeksach. Nawet jeśli nie są to koszty rzędu 10 zł, to i tak względnie tanio da się kupić niezniszczone ciuchy dobrej jakości :) Tylko trzeba mieć czas, żeby grzebać, i szczęście, żeby akurat coś znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w przyszłą sobotę wybiorę się na rajd lumpeksowy, bo przejrzałam dzisiaj swoje ubrania i wyrzuciłam na śmietnik niemal połowę. Ubrania, po dwóch trzech praniach wyglądały jak szmaty. Nawet nie nadawały się do noszenia na co dzień O_O Najlepsze jest to, że jak porównywałam jakość ubrań kupionych na przykład 4 lata temu, to jest znacznie lepsza niż tych kupionych obecnie. Najlepszy dowód na to, to fakt, że te stare ubrania prane setki razy wyglądają bez porównania lepiej niż łaszki kupione w tym roku, a wyprane kilka razy. Słowem - zalewa nas chłam i tandeta!

      Usuń
    2. Też mam parę bluzek przypominających ścierki. Zakupione w maju bieżącego roku...

      Usuń
  5. Byłam dzisiaj w Orsayu i znalazłam beżowy sweter z kapturem. Niestety, jest zapinany na czarne guziki przypominające kły mamuta. Aczkolwiek całość wyglądała całkiem znośnie. Jedyną ekstrawagancją były te guziki. Raczej nie będziesz nim zainteresowana, bo poszukujesz czegoś klasycznego z zamkiem, ale uznałam, że warto wspomnieć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, mimo wszytko zajrzę tam w wolnej chwili:) Guziki to nie problem. Byle nie przypominało to worka z juty albo wełnianego pęcherza:D

      Usuń
    2. Aż tak źle nie wyglądał;D Aczkolwiek to rzecz gustu:) Gdyby był w innym kolorze np. w czerwieni albo czerni, to pewnie sama bym go wzięła;)

      Usuń
  6. wiem coś o tym. Ja uwielbiam proste kardigany. Jeden kolor, zakrywające pępek, bez kieszeni i szmerów bajerów. Wszystko, co dotychczas kupiłam jest już dramatycznie sprane i zmechacone. Trochę lepiej radzi sobie mango, więc się czaję zawsze na wyprzedaże, mniejszy ból jak nie wypali (na razie ok).
    A nie myślałaś o bluzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bluza ma tę wadę, że nie do wszystkiego pasuje. Sweter jest bardziej uniwersalny. W Mango nigdy nie byłam, może czas zajrzeć:)

      Usuń
    2. patrzyłam na stronce, ale takiego swetra u nich nie znalazłam. Ale ogólnie mango stawia na klasyki, w każdej kolekcji znajdziesz jakiś prosty kardigan, prosty tiszert, proste spodnie etc. Ja właśnie zaszalałam w sklepie online, bo było sporo rzeczy z przecen jeszcze, a w sklepach już takiego wyboru nie ma. Za pięc stówek kupiłam marynarkę, chyba 5 swetrów, sukienkę, jakieś dodatki i kilka bluzek.

      Usuń
  7. Ja w galeriach/sieciówkach nie mogę nic znaleźć jeśli chodzi w swetry. Same jakieś poncza, kominy, nietoperze i tym podobne ani to ciepłe ani wygodne. Najprędzej mogę dostać coś w chińczyku albo na rynku/bazarze. Z tym że jeśli chodzi o sweterek na zamek to nawet i na bazarach nie widzę. Ja mam takie dłuższe cieplutkie bom zmarźluch- do bioder lub połowy uda na duże zwykłe guziki i wiązane w talii-fajnie jesienią wyglądają do grubych plecionych rajtuz :-). A nie mogę nigdzie upolować swetra zapinanego na guziki takie drewniane kołeczki i nie w cenie 300zł.... ale zwykły ciemny klasyczny sweter z kapturem(ale nie szpiczastym) też by mi się bardzo przydał bo lubię kaptury a zazwyczaj są w bluzach tylko.

    Co do jakości ubrań to fakt, z roku na rok coraz gorsza jakość nawet tych droższych. Ja i tak dbam o ciuchy i delikatniejsze "lepsze" rzeczy tylko ręcznie a na zmechacone swetry to oczywiście golarka do ubrań idzie w ruch :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. byłam kilka dni temu w h&mie, na tym dziale gdzie są ciuchy niby sportowe widziałam fajniusi sweterek za tyłek, z kapturem, zapinany na kilka fajnych klamr (? albo guzików, nie pamiętam), naprawdę fajny :) i nie w sportowym stylu ;)

    OdpowiedzUsuń