niedziela, 19 sierpnia 2012

Mineralnie cz.I

Podkłady mineralne swoje triumfy święciły 2-3 lata temu. Niemal każdy producent wprowadził do swojej oferty minerały, albo pseudo - minerały (czyli podkłady sypkie ale zawierające talk, sztuczne substancje zapachowe lub konserwanty, których podkłady mineralne z prawdziwego zdarzenia, nie posiadają).
Podkłady mineralne przyciągnęły i mnie. Skusił mnie naturalny, prosty skład, a także mnogość oferowanych odcieni. Odcienie chłodne, ciepłe, oliwkowe, neutralne, złociste, brzoskwiniowe... Podkład przestał być tylko beżowy, niemal każdy mógł w końcu znaleźć odcień idealnie dopasowany do swojej karnacji.

Jako osoba o bardzo jasnej skórze, to właśnie wśród minerałów rozpoczęłam poszukiwania swojego podkładowego "Świętego Graala". Tyle pięknych, jasnych odcieni  znalazło się nagle na wyciągniecie ręki... Przygodę rozpoczęłam od podkładów EDM, później sięgnęłam po Blusche, Lucy Minerals, Meow, Lumiere i wiele innych, nieraz zupełnie niszowych firm.
Swojego mineralnego ideału nie znalazłam (aczkolwiek bardzo blisko był podkład Lily Lolo i Lumiere w formule Veena Velvet), ale pomimo to lubię wracać do podkładów mineralnych. Szczególnie latem, kiedy mam wrażenie, że moja skóra dusi się pod tradycyjną kolorówką.

Obecnie mam 3 pełnowymiarowe podkłady mineralne. Nie przesadzę, jeśli powiem, że taka ilość starczy na co najmniej rok szczodrego użytkowania. Podkłady mineralne są bowiem bardzo, bardzo wydajne.





Jak widzicie, posiadane przeze mnie minerały, to Lumiere VV (VV- veena velvet) w odcieniu fair warm, który początkowo miał trafić do mojej siostry, ale okazał się dla niej stanowczo za jasny, Bare Minerals w odcieniu Fairly Light (N10) oraz nowość EDM - podkład z olejkiem jojoba w odcieniu Shell Blanc. Z wymienionych podkładów najbardziej lubię Lumiere. Byłam pewna, że niechciany przez moją siostrę odcień będzie dla mnie za ciemny i żółty, ale okazało się, że obecnie całkiem nieźle wtapia się w moją skórę. Cóż - letnia opalenizna też ma swoje plusy:)

Każdy z podkładów opiszę dokładniej w oddzielnych postach. Póki co podsunę Wam kilka istotnych wiadomości odnośnie minerałów.

1. Występują w formie sypkiej, a składają się zwykle z: miki, tlenku cynku i dwutlenku tytanu, pigmentów kolorowych, takich jak tlenki żelaza, tlenki chromu. Mogą mieć domieszki innych składników, np. krzemionki, pudru ryżowego, pudru jedwabnego, azotku boru, mirystynianu/ stearynianu magnezu itp.  Nie powinny zawierać talku, oleju mineralnego, konserwantów, silikonów, syntetycznej  kompozycji zapachowej oraz barwników organicznych. Czasami, producenci chcąc poprawić właściwości swoich produktów (głównie potencjał wysuszający) dodają do nich olejek jojoba, alantoinę, skwalan, czy lanolinę.

2. Występują w kilku formułach. Oczywiście nie wszystkie, ale wielu producentów wprowadza różne formuły swoich podkładów. Różnią się one strukturą (sypkie i bardziej kremowe), siłą krycia, wykończeniem, trwałością. Jeśli nie spodoba się nam jedna formuła podkładu, może się okazać, że inna będzie dla nas idealna. Kupując próbki podkładów warto więc skupić się nie tylko na samym odcieniu, ale i na dostępnych formułach.

3. Mają potencjał wysuszający skórę. Składniki podkładów mineralnych, np. tlenek cynku, krzemionka, puder ryżowy, oprócz tego, że absorbują sebum mogą też przyczynić się do znacznego przesuszania cery. Ważna jest więc dbałość o zapewnienie odpowiedniego stopnia nawodnienia i natłuszczenia skóry. Można też celować w minerały, które zawierają ochronne dodatki, np. olejek jojoba, lecytyna, lizyna, alantoina, jedwab czy skwalan.

4. Wymagają nakładania dobrym pędzlem. Najlepiej spisuje się tu pędzel kabuki albo flat top.  Oczywiście można też podkład nakładać gąbeczka (np. słynnym beauty blenderem), ale moim zdaniem pędzel daje najbardziej naturalny wygląd. Najprostsza technika nakładania wygląda następująco: niewielką ilość proszku wysypujemy na wieczko od podkładu (albo do talerzyka, miseczki etc), zanurzamy w nim pędzel, nabieramy trochę proszku a ewentualny nadmiar strzepujemy z włosia. Twarz stemplujemy, a następnie starannie rozcieramy podkład wykonując koliste ruchy. Pamiętajmy, że im mniej proszku naniesiemy na buzię, tym lepiej.  Oczywiście sposób ten nie jest jedynym, można nakładać podkład na zwilżoną twarz, mieszać podkład z kremem itp.

5. Zawsze warto mieć pod ręką primer. Primer jest bazą, którą nakładamy na skórę pod podkład. Jego główne zadania to: wyrównanie faktury skóry, zmatowienie albo rozświetlenie cery, poprawa przyczepności i trwałości podkładu, oddzielenie skóry od podkładu, gdy ten ma właściwości silnie wysuszające, wygładzenie i zmiękczenie rysów twarzy. Do najbardziej popularnych primerów zaliczamy puder bambusowy, puder ryżowy, dry-flo, frakcję sojową, puder diamentowy i jedwabny, skrobia kukurydziana i krzemionka (dwa ostatnie najlepiej stosować w domieszkach, bo mogą wysuszać skórę).

I to by było na tyle:)  Więcej informacji znajdziecie oczywiście na Wizażu.
I tak jak wspomniałam - w niedługim czasie spodziewajcie się dokładnych recenzji podkładów Lumiere, EDM jojoba base, BM. Lecą do mnie też próbki podkładów Pixie oraz Bare Face Beauty, więc kiedy już je przetestuję, na pewno podzielę się z Wami wrażeniami.

10 komentarzy:

  1. Jakoś się nie mogę do minerałów przekonać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, minerały nie wszystkim odpowiadają. Sama je stosuje tylko wiosną i latem, bo zima to dla nich fatalna pora roku. No i dochodzi jeszcze cyrk z szukaniem formuł, kolorów itd. Plus jest taki, że jak natrafimy na swój kolor i swoją formułę, to możemy wyczarować piękny makijaż absolutnie bez obciążania skóry.

      Usuń
  2. Podkład z Lumiere to prawdziwa jasność:) W swojej notce zawarłaś wiele cennych wskazówek dla osób, które dopiero chcą rozpocząć swoją przygodę z minerałami:) O tym primerze z pudru bambusowego wcześniej nie wiedziałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zwykle pomijałam primer, bo wydawał mi się całkowicie zbędny. A faktycznie - poprawia trwałość makijażu i zabezpiecza skórę przed nadmiernym wysuszeniem. Tylko tak jak podkład, trzeba go umiejętnie dobrać, bo nie z każdym nasza skóra się polubi.

      Usuń
    2. A Lumiere wygląda bardzo jasno na mojej opalonej ręce. Fair warm jest jasnym odcieniem, ale np. minerały Meow mają dużo jaśniejsze kolory...

      Usuń
    3. A miałaś do czynienia z minerałami Annabelle Minerals? Bo nie wiem dlaczego, ale przeglądając ich podkłady odnoszę wrażenie, że wszystkie są dość ciemne...

      Usuń
    4. Nie, nie miałam. Ale oglądając swatche także odniosłam wrażenie że są ciemne i nawet nie zaprzątałam sobie nimi głowy.

      Usuń
    5. Ja się waham między Lily Lolo a EDM:) A podkłady z Annabelle Minerals mnie zaciekawiły, ponieważ przewijały się na wielu blogach w związku z wysyłką testerów.

      Usuń
    6. Ja mam dwa kolorki Anabelle wprawdzie średnie ale są bardzo ciemne, niedługo będę zamawiać dla mamy najjaśniejszy odcień Natural Light-dla jej normalnej karnacji będzie dobry, mam nadzieje że poszerzą ofertę bo formuła rozświetlająca według mnie jest cudowna, w ogóle nie są suche, nawet palcem na mokro można je rozprowadzić. Kolorystyka za to koszmarna...

      quench wiele razy pisała że najjaśniejszy LL bardzo oksydował :-(, z EDM fajny do chłodnej/neutralnej buzi jest Fair Neutral, Sandy Fair jest bardziej różowy.
      Oglądałam swatche Inika mineral #grace- najjaśniejszy jest na poziomie 15-20 MAC!

      quench a próbowałaś MBE minerals #porcelain doll albo Funky Fresh #petal

      teraz interesują mnie firmy mniej znane :-)

      Usuń
    7. Niestety, MBE nie testowałam. Teraz już niemal w ogóle nie zamawiam podkładów z zagranicy, gdyż raz na cle złapali mi paczkę. Doszedł VAT i cuda-wianki z jej odbiorem:(

      Usuń