piątek, 3 sierpnia 2012

...

W ostatnim czasie byłam bardzo milcząca, ale upływający tydzień był dla mnie niezwykle męczący. Praca, praca, praca, a w pracy moi biedni pacjenci. Na RT trafiła młoda kobieta, matka dwójki dzieci z nieoperacyjnym rakiem przełyku, starszy pan z czerniakiem  tak rozsianym, że Fentanyl mu nie pomagał, kobieta z płucami niemal w całości zżartymi przez raka niedrobnokomórkowego... U młodej kobiety RT jest leczeniem ryzykownym; połączenie chemii i naświetlań może ją zabić. Z drugiej strony brak leczenia i tak skutkowałby śmiercią. Straszy pan ma meta wszędzie z wyjątkiem mózgu. Do tego silne serce. Oznacza to tyle, że będzie cierpiał. W pełnej świadomości tego, co się z nim dzieje. Naświetlania mu pomogą, ale tylko w pewnym stopniu. Kobieta z nowotworem płuc najprawdopodobniej nie dożyje Gwiazdki.

Zwykle staram się oddzielać sprawy zawodowe od życia prywatnego. Ale czasami po prostu się nie da......

7 komentarzy:

  1. Kiedyś chciałam iść na medycynę, ale gdy sobie uświadomiłam, że nie będę potrafiła oddzielić życia prywatnego od zawodowego, to zdałam sobie sprawę, że to praca nie dla mnie. Gdybym widziała tyle ludzkiego cierpienia, po prostu mogłabym tego nie wytrzymać. Podziwiam ludzi, którzy starają się leczyć i uśmierzać ból, ponieważ świadomość, że dana osoba jest skazana na śmierć, jest naprawdę trudna do udźwignięcia...

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymaj sie.
    Kiedys w dosc trudnej sytuacji mojej, moj kolega powiedzial mi tak:
    "Życie raz daje cukierka, a raz kopniaka po prostu, niezależnie od naszych potrzeb i chęci. Dlatego raz zasłodzi dosłodzonego, a raz kopnie leżącego. Ale zwykle jest neutralne i ma własne, całkowicie różne od ludzkich definicje dobra i zła, o ile je w ogóle zna.".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądrze powiedziane:) Dziękuję:)

      Usuń
  3. podziwiam bo ja bym nie dała rady obcując na co dzień z takimi nieszczęściami...za słaba psyche
    jesteś technikiem radiologiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Skończyłam elektroradiologię i pracuję jako technik radioterapii.

      Usuń
  4. Szkoda, że nam nikt nie powiedział prawdy. Gdybym wiedziała inaczej spędziłabym ostatnie miesiące z moim tatem. A może nic by to nie pomogło? Sama już nie wiem...[*]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci współczuję utraty taty:(
      Niestety, w Polsce psychoonkologia bardzo kuleje. Czasami mam wrażenie, że lekarze nie tyle, co nie mają czasu na rozmowę z chorym i rodziną, co boją się tych rozmów tudzież nie widzą jak je przeprowadzić.
      Osobiście uważam, że jeśli chory i najbliższa rodzina wyrażają zgodę na to by poznać prawdę, to ta prawda im się należy.

      Usuń