sobota, 21 lipca 2012

Trafił mi się jasny... bubel

Nic mnie tak nie wkurza, jak sytuacja w której mój wymarzony, wyśniony kosmetyk okazuje się szajsem nadającym się tylko do wyrzucenia. Jako, że spontanicznie kupuję duże ilości kolorówki, a moja skóra należy do wymagających, często właśnie mnie to dotyka.



Jedną z moich najbardziej spektakularnych porażek jest podkład Dermacol Mousse Make-up Cover. Podkład wyhaczyłam na blogach kosmetycznych, gdzie zbierał stosunkowo dobre opinie. I do dzisiaj zachodzę w głowę, czy podkład opisywany był w samych superlatywach, bo pochodził ze współpracy dystrybutora z bloggerkami, czy faktycznie odpowiadał ich cerom... Nie chcę tu nikogo oskarżać o nierzetelność recenzji, po prostu w głowie mi się nie mieści, że podkład ten może komukolwiek odpowiadać.

Ale dajmy temu spokój. Podkład zobaczyłam, spodobał mi się odcień 05 i postanowiłam go zakupić. Szczęście uśmiechnęło się do mnie, bo okazało się, że jedna z wizażanek już go nabyła i stwierdziła, że z chęcią się ze mną podzieli. W ten oto sposób weszłam w posiadanie pokaźnej próbki Dermacolu. Przystąpiłam więc do testów...

Opakowanie

Szklany słoiczek. Jako posiadaczka testerka, nie miałam okazji go podziwiać. Zdjęcie macie poniżej:)  Jak na mój gust, słoiczek urodą nie grzeszy, ale nie jest też jakoś szczególnie szpetny. Mieści 13 ml produktu.



Kolor

Jedyna zaleta podkładu. Tak jak pisałam, testowałam odcień 05, czyli bardzo, bardzo jasny beż. Dla mnie tak właśnie powinien wyglądać odcień porcelanowy. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której odcień ten byłby zbyt ciemny. Albo inaczej - nigdy nie spotkałam osoby o tak jasnej skórze, by 05 ją przyciemniło.
Popatrzcie tylko:




Konsystencja

Nie wiem, kto wpadł na pomysł, by nazwać to coś "musem". Bo mus to na pewno nie jest. Prędzej twardawa i treściwa pasta wlana do słoiczka:P Naprawdę, testowałam podkłady w musie takich marek jak Maybelline, Catrice, Essence, Rimmel, Clarins, Bourjois, Golden Rose, Wibo czy Revlon i zapewniam Was, że podobne są one do Dermacolu mniej więcej w takim stopniu, jak motyl do słonia.  Jedyne do czego mogę przyrównać teksturę Dermacolu, to ...pasta do butów. Poważnie.

Rozprowadzanie/ wygląd na skórze

Rozprowadzenie tej pasty... ups! musu, to dla mnie katorga. Nie lubię podkładów gęstych i ciężkich, a Demacol taki właśnie jest. Żeby go porządnie rozetrzeć zmuszona byłam wręcz naciągać skórę! A musicie wiedzieć, że jakość makijażu zależna jest właśnie od prawidłowego nałożenia Dermacolu. Jest to bowiem podkład mocno kryjący i wszystkie niedociągnięcia są od razu widoczne.
Jeśli jakimś cudem uda się Wam prawidłowo go nałożyć, to przy odrobinie szczęścia możecie liczyć na pokrycie przebarwień i ujednolicenie cery. I tyle.
Jeśli zaś macie suche skórki czy strupki, to spodziewajcie się wręcz mistrzowskiego ich podkreślenia. Nie wierzycie? Spójrzcie tylko:



Podkreślona każda linia, każda nierówność i każda skórka. Brawo!


A to tylko ręka. Na której skóra nie jest specjalnie przesuszona.

Trwałość

Wręcz porażająca. Podkład zaledwie po półgodzinie warzy się na skórze, świeci jak psu...oczy, włazi w zmarszczki, pory i wszelakie zakamarki skóry.  Próby przypudrowania nic nie dają, jedynym wyjściem jest zmycie paskudztwa.

Zapychanie

Pod tym względem Dermacol przeszedł sam siebie. Zapchał mnie zaledwie po tygodniu używania (w sumie nie wiem, skąd wzięłam anielską cierpliwość do jego używania). To czyn warty odnotowania i zapamiętania, bo nie udało się to wodoodpornemu podkładowi Illamasqua czy Make Up Atelier Paris.

Zapach

Nie wyczuwam żadnej kompozycji zapachowej. Podkład co najwyżej śmierdzi silikonami.


Cena i dostępność

Dostępny w sklepach internetowych za cenę około 32 zł.



Podsumowanie

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Poza pięknym kolorem nie znajduję w tym podkładzie żadnych pozytywnych cech. Żadnych. Jedyne z czego się cieszę, to fakt, że otrzymałam próbkę i nie kupiłam tego shitu.

7 komentarzy:

  1. Kolor naprawdę jest jasny, szkoda, że podkład charakteryzuje się tak niską jakością. Ja akurat trafiałam na bardziej wyważone opinie nt. Dermacolu. Czytałam, że można dzięki niemu uzyskać efekt maski, że zapycha. Ale to akurat pisały dziewczyny, które w ogóle nie praktykują współprac.
    Swoją drogą kojarzę parę firm, które często wysyłają kosmetyki blogerkom i jeszcze nigdy nie widziałam żadnej złej recenzji. A to jest naprawdę zastanawiające, bo ta firma wysyła też podkłady, które na KWC mają fatalne opinie. Ludzie zarzucają tym podkładom to, że zapychają, utleniają się, podkreślają suche skórki i są bardzo tłuste. I nagle wszystkim blogerkom pasuje ten sam odcień?

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie też rzuciło mi się to w oczy. A szczególnie przy Dermacolu:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie każda blogerka powinna zawierać współprace. Niektórzy przestają być obiektywni, gdy dostaną coś za darmo...

      Usuń
    2. Mi kiedyś Rimmel zaproponował współpracę, ale odmówiłam, bo wiedziałam, że u mnie zadziała zjawisko psychologiczne - jak coś mi się nie spodoba, będę miała problem, by o tym szczerze napisać. Raczej bym owijała w bawełnę (bo darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda) i upiększyła prawdę.

      Usuń
  3. mnie śmieszy jak na niektórych blogach dziewczyny co by nie testowały to pieją z zachwytu-dziwnie każden jeden produkt na rynku im pasuje :-D i zazwyczaj dany produkt jest "nabyty przez współpracę" aż się gotuje w człowieku. Ja bym nie mogła w żywe oczy ściemniać że coś jest super a robi mi maskarę na twarzy...
    co do dermacolu to shitowa firma niestety-mimo jasnych kolorów w palecie-właśnie czemu jak coś ma cudowny kolor to jest takie do d***y :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem tylko tyle - cieszę się, że miałam jedynie próbkę tego podkładu, a nie skuszona recenzjami kupiłam opakowanie pełnowymiarowe. Bo czułabym się oszukana. Po prostu:P

    OdpowiedzUsuń
  5. mam podklad z dermacolu I jestem wniebowzieta jest idealny na moja skore kazdemu pasuje cos innego

    OdpowiedzUsuń