niedziela, 15 lipca 2012

BB mania cz.II

BB-mania trwa w najlepsze. Na rynku, niczym grzyby po deszczu, pojawiają się nowe bb kremy o coraz to bardziej cudacznych właściwościach. Producenci prześcigają się w składaniu obietnic; wygładzanie, rozświetlenie i ujednolicenie cery to za mało. Teraz krem ma dawać efekt "baby face", a nawet efekt "wow!", cokolwiek to znaczy:)
No dobra. Tyle tytułem wstępu. Pokażę Wam teraz dwie nowości - bb krem Maybelline Dream Fresh BB Cream i bb krem Eveline Blemish Base BB Cream. Oba kremy przetestowałam co prawda nieco pobieżnie, ale patrząc na ich skład i właściwości - nic więcej mi nie trzeba do napisania recenzji.

Obietnice producenta:

Zacznijmy od bb kremu Eveline:
 


"Kompleksowy krem BB efekt BABY FACE ™ z pigmentami mineralnymi firmy Eveline Cosmetics idealnie wyrównuje koloryt skóry. Maskuje niedoskonałości i przebarwienia jednocześnie doskonale nawilżając, odżywiając i chroniąc skórę. Łatwo i równomiernie rozprowadza się na skórze, zapewniając jej natychmiastowy efekt BABY FACE™ - doskonale wygładzonej skóry.

Odżywcza formuła z bioHYALURON PLUS COMPLEX™, koktajlem witamin (A, C, E, F), kofeiną i proteinami jedwabiu intensywnie i długotrwale nawilża, rozświetla i wygładza cerę. Minerały morskie oraz AQUAPHYLINE® nawilżają oraz chronią skórę przed nadmierną utratą wody. BioKolagen i Pro-Elastyna zapewniają jędrność, gładkość i elastyczność. Wysoki filtr SPF 15 chroni przed UVA/UVB oraz wolnymi rodnikami."


A tutaj czary-mary od Maybelline:


" Natychmiastowy efekt świeżości i rozświetlenia. 8 w 1 dla natychmiastowego efektu "wow":
1. Efekt naturalnego rozświetlenia,
2. Wyrównanie kolorytu,
3. SPF 30,
4. Nawilżanie przez cały dzień,
5. Koryguje niedoskonałości,
6. Nietłusta formuła,
7. Widoczne wygładzenie,
8. Uczucie świeżości."

Tjaaaaa...

Tyle z Krainy Fantazji producentów. Wracamy do rzeczywistości.

Opakowanie:

Maybelline stawia na prostotę. Zwykła plastikowa tubka z nakrętką, bez żadnych udziwnień. Po odkręceniu korka dzióbek tubki zabezpieczony jest folią, więc możemy upewnić się w drogerii, że nikt przed nami nie macał produktu. Dobrze pomyślane.

Eveline postarało się o zafoliowany kartonik. Sam bebiszon umieszczony jest zaś w miękkiej plastikowej tubce.




Folia zabezpieczająca daje gwarancję, że nikt nie testował naszego kosmetyku


Konsystencja:

Maybelline ma rzadką, nieco nawet żelową konsystencję. Dobrze rozprowadza się na skórze nie tworząc smug czy zacieków.

Eveline  ma przedziwną konsystencję ni to musu, ni to pianki. Troszeczkę przypomina mi pod tym względem Skinfood Peach Sake Pore BB Cream. Przyzwoicie rozprowadza się na skórze, ale trzeba go dobrze rozetrzeć, bo może pozostawiać smugi.

Wyżej bb krem Eveline, niżej - Maybelline

Bliżej nadgarstka bb krem Eveline, niżej - Maybelline


Efekt na skórze:

Maybelline faktycznie nieco odświeża skórę, wyrównuje jej teksturę oraz poprawia koloryt (co nie znaczy, że przyciemnia). Nie podkreśla zmarszczek, porów ani suchych skórek. Wykończenie jest satynowe, w ciągu dnia na mojej mieszanej cerze przechodzi wręcz w oleiste, więc do poprawek przyda się puder albo bibułka matująca. Niedoskonałości nie kryje, ale miałam na tyle rozumu w głowie, że tego nie oczekiwałam. Efektu 'wow" nie zauważyłam. Nawilżenia też nie.
W sumie to zwyczajny krem tonujący o dumnej nazwie bb krem. Tyle w temacie.

BB krem Eveline nie przypadł mi do gustu. Piankowa konsystencja lekko się smuży, a po roztarciu cera świeci się jak latarnia. Pory nie są schowane, koloryt nie jest wyrównany, niedoskonałości oraz przebarwienia jakie były, takie i są. Za taką "baby face", to ja dziękuję. Jedyny plus jest taki, że skóra jest bardzo miła w dotyku. Tylko co z tego, skoro wygląda gorzej, niż przed nałożeniem kremu?
Co ciekawe na skórze suchej (przypominam, że ja mam mieszaną) krem wchłania się do półmatu i wygląda jakoś tak... lepiej. Sprawdziłam to na mojej koleżance, której buzia jest sucha jak wiór. Jeśli miałabym komuś polecić ten krem, to posiadaczkom właśnie cery suchej.


Kolor:

Maybelline produkowany jest w 5 odcieniach, z czego 4 podobno trafiły do Polski. Osobiście widziałam tylko tylko 3 odcienie, ale że w chwili moich zakupów kremy były już mocno przebrane, więc nie wykluczam że czwarty odcień został najzwyklej w świecie wykupiony. A tester ktoś sobie przywłaszczył:P

Eveline ma dwa odcienie. Nie wiem dla kogo są one produkowane, bo jaśniejszy już na starcie jest dość ciemny. Ciemniejszego wolę sobie nawet nie wyobrażać...

Od strony nadgarstka bb krem Eveline, poniżej - Maybelline

Po roztarciu. Wyżej Eveline, poniżej - Maybelline.

 Pojemność:

Dream Fresh BB Cream ma standardową pojemność 30 ml,  natomiast Blemish Base Eveline aż 50 ml.



Skład:

Maybelline: Aqua/Water, Ethylhexyl, Palmitate, Glycerin, Octyldodecanol, Slica, Pentylene Glycol, Octyldodecyl Xyloside, Phenoxyethanol, Sodium Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Hydrogenated Lecithin, Isohexadecane, Hydroxyethyl, Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate, Copolymer, PEG-30 Dipolhydroxystearate, Sodium Dehydroacetate, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Caprylyl Glycol, Disodium Edta, Citric Acid, Polysorbate, Potassium Sorbate, Propylene Glycol, Methylisothazolinone, Chamomilla Recutita Extract, Matricaria Flower Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract. May contain: Cl 77891/Titanium Dioxide, Cl77491, Cl77492, Cl77499/Iron Oxides.


Eveline: skład na zdjęciu poniżej:)




Posumowanie:

Żaden z kremów mnie nie zachwycił. Żaden. I nic w tym dziwnego, skoro azjatyckie kremy bb z prawdziwego zdarzenia także nie podbiły mojego serca.
Jeśli ktoś szuka lekko kryjącego podkładu, ewentualnie kremu tonującego, może sięgnąć po propozycję Eveline czy Maybelline. Jeśli zaś chce wypróbować prawdziwy bb krem, to nie tędy droga.

5 komentarzy:

  1. Ostatnio na blogu Atqabeauty widziałam, że nawet Makro wypuściło BB cream marki Aro. Już nic mnie nie zdziwi. Doszli do wniosku, że jest duże zainteresowanie takimi produktami i to wykorzystują. Wiele osób kupi choćby po to, by przekonać się na własnej skórze, że to bubel.

    OdpowiedzUsuń
  2. To akurat był żart, ale nie zdziwi mnie, jak zaraz każda marka podąży za trendem i wypuści lipny "bb krem" ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie nie doczytałam do końca, bo widziałam tylko na pasku. Potem musiałam wyjść z domu, ale zakodowało mi się to zdjęcie z podpisem;)
      Co do lipnych produktów, to mam wrażenie, że wiele podkładów, kremów tonujących, BB kremów jest robionych byle jak. Po najniższej linii oporu. Jak przyjeżdża do mnie rodzina z Niemiec, to mam okazję porównać te same kosmetyki. Kiedyś była taka maskara z Maybelline (różowe opakowanie z czarnym motywem). Ta, którą kupiłam w sklepie, gdzie wszystko jest podawane za lady, strasznie sklejała rzęsy. Ta sama przywieziona z Niemiec ładnie pogrubiała i podkręcała. Nie wiem, z czego to wynika. Czy patrząc na Polskę i Niemcy, widzą, że u nas maskara musi być do tyle i tyle, więc automatycznie dobierają gorsze składniki?

      Usuń
  3. ..no właśnie..też za mną chodzi jakiś dobry krem BB ale jakoś mam opory...bo zawsze uważałam, że krem w stylu 5 w 1 nie może super działać w każdym kierunku a ja potrzebuję przede wszystkim nawilżenia..może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bo jak to się mówi: jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Owszem, są bb kremy które całkiem nieźle nawilżają skórę, ale są to typowo koreańskie produkty, a nie masówka, jaka zalewa w ostatnim czasie nasz rynek.

    OdpowiedzUsuń